Cytat z Olgi Tokarczuk, fragm. eseju „Lalka i perła”, 2001
Czas „Lalce” nic nie zrobił
Czas inaczej obchodzi się z literaturą niż z ludźmi.
Lalce czas nic nie zrobił. Działa ona za sprawą swojej
magicznej podwójności, którą mają tylko arcydzieła.
Opowiada bowiem z jednej strony szczegółowy, historyczny,
konkretny czas końca XIX wieku oraz
historie żyjących wtedy ludzi. Jest więc dla nas,
młodszych
o ponad sto lat, historycznym już freskiem, łańcuchem
scen rodzajowych nanizanych na linearnie postrzegany
bieg wydarzeń. Mówi nam więc, „jak było”,
czy raczej, „jak mogłoby być”, jest przecież powieścią,
czyli doświadczeniem wewnętrznym, nie zaś
zapisem faktów. Z drugiej jednak strony mówi, „jak
jest”, odwołując się do podstawowych prawd psychologicznych,
które starzeją się wolniej niż świat zewnętrzny.
Właściwie wszystko, co w Lalce istotne,
mogłoby się zdarzyć teraz. Wokulski mógłby się dorobić
swoich pieniędzy, powiedzmy, w Niemczech i
wrócić do kraju, tęskniąc do swojej Izabeli – bogatej i
wykształconej za granicą córki, powiedzmy znowu,
ambasadora Łęckiego. Pamiętniki Rzeckiego dotyczyłyby
wzlotów i upadków rozczarowanego polityką
idealisty – historia zawsze skwapliwie dostarczy tu
powodów, a odkrycia Geista miałyby związek z fizyką
kwantową. Powieści tylko pozornie są „współczesne”
– w gruncie rzeczy pociąga je jakaś ponętna stałość jednostki,
która jest niezależna od historii.
Wokulski jest człowiekiem współczesnym, czyli odwiecznym.